Menelista – Wprowadzenie i prolog serii
Wprowadzenie
Pomysł na „Menelistę” zrodził się z nudy i przypadku. Jednego dnia przeczytałem, że większość seriali można poznać oglądając tylko wstawki wrzucane na ich początku czyli znane wszystkim „w poprzednim odcinku” (jeśli ktoś pamięta autora tego stwierdzenia na blipie to proszę o przypomnienie) a już następnego rozmawiając na blipie o serialach wymieniłem oglądanego przez siebie Mentalistę co szybko zostało sparserowane przez ^Neltam’a na właśnie menelistę. Sprawy ruszyły gdy w dalszej rozmowie z mikroblogerami pojawiać zaczęły się sugestie i pomysły na przygody zrodzonego z przypadku bohatera. WTEM! Dlaczego nie stworzyć miejsca gdzie wrzucać będzie można skrótowe opisy przygód nieznanego pijaczka, który z narażeniem życia niczym serialowy “pierwowzór” rozwiązywać będzie niebanalne zagadki kryminalistyki – tyle, że procentowej? Tak powstało motto przewodnie bohatera: tak wiele promili ucieka w zagadkowych okolicznościach, gdzieś przecież musi istnieć sprawiedliwość dziejowa dla skrytopijców…
Prolog:
Rok 1981 – W małej mieścinie na mazurach, jako szóste z kolei nieślubne dziecko przypadku i braku wyobraźni rodzi się Menelista. Miłość do trunków wyssał z mlekiem matki, które zazwyczaj można by oznaczać nie tyle procentową zawartością tłuszczu co spożytego wcześniej przez rodzicielkę napitku podłej klasy, uważanego w okolicy za rarytas i zdobywanego przez głowy domów z narażeniem życia. Borygo bowiem, dostępne było wyłącznie w pobliskim pegeerze, którego nocami broniły zajadłe psy.
Menelista z wiekiem staje się bardzo podobny do ojca. Złośliwi twierdzą że to przez noszenie identycznego starego płaszcza z darów, które trafiły niegdyś przypadkiem do tej zapomnianej przez boga mieściny, gdy jeden z transportów Janiny Ochojskiej złapał w okolicy gumę a całą zawartość naczepy rozrabowano nim kierowca zdołał wysiąść z kabiny. Już w zawodówce Menelista staje się samotnikiem i odludkiem co to sam wypije ale innym łyka nie da. Swoje powołanie odkrywa na praktykach, gdy skuszony obietnicą szefa warsztatu samochodowego obiecującego dwa wina jabłkowe każdemu, kto przyczyni się do rozwikłania zagadki znikających z zakładu rozpuszczalników, kapuje na tamtejszego majstra – własnego ojca. Ojciec nie przyznaje się do winy jednak odpalając papierosa staje się ofiarą własnego oddechu i zawartych w nim oparów. Śmierć ojca to traumatyczne wydarzenie w życiu bohatera. Porzuca rodzinę, porzuca naukę, porzuca także mazurskie okolice. Nie porzuca jednak zamiłowania do napoi wyskokowych a świeży romans z winem „Komandos” skłania go do wyjazdu do Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie w tutejszym zakładzie produkcyjnym „Ostrowin” podejmuje pracę ciecia i rozwiązuje swoją pierwszą wielką sprawę. Jak? O tym w kolejnej odsłonie „Menelista – w poprzednim odcinku”
