W poprzednim odcinku Menelisty (1)
Menelista po przybyciu do Ostrowa osiedla się na klatce schodowej pobliskiej jadłodajni. Pomysł wydaje się trafny do pierwszych opadów śniegu, kiedy to zmuszony temperaturą zbliżoną do minus pierdyliada decyduje się podjąć pracę nocnego stróża w pobliskiej fabryce win. Atutem tej oferty była ogrzewana kanciapa i pracowniczy upust na wyroby winopodobne obowiązujący we wszystkich sklepach w mieście. Tym sposobem poznaje on Krystynę, sprzedawczynię w pobliskim nocnym. Od pierwszego momentu wiadomym jest, że tych dwoje coś łączy. Może to zamiłowanie do trunków, a może bilet miesięczny komunikacji miejskiej, który kupują na spółkę.
W pracy Menelista dowiaduje się, że produkcja w zakładzie ma zostać wstrzymana. Zaginął transport siarczyn nadający wyrobom specyficznego posmaku piekła. Załoga drży o swoje posady. Czując w sobie detektywistyczną żyłkę Menelista zaczyna sprawdzać przeszłość pracowników odpowiedzialnych za feralną dostawę. Informacje o zadłużeniu kierownika, rozlicznych romansach szefa zmiany oraz konszachtach z Watykańskimi spec służbami o jakie podejrzewana jest tutejsza księgowa uznaje za nieistotne. Jego uwagę przykuwa natomiast osoba księdza Tadeusza, który po mszach dorabia sobie w zakładowym magazynie. Menelista odkrywa, że przed przywdzianiem habitu ojciec Tadeusz oskarżony był o nielegalne wykopy. W aktach sprawy znajdowała się informacja, że duchowny tłumaczył to chęcią dokopania się do podziemnych złóż cudownych wód leczniczych. Śledczy policyjni poprzestali na tym jednakże Meneliście wybitnie coś nie pasowało. Bo któż poszukując źródeł robi wykop w poziomie… Pod bankiem…
Wielodniowe obserwacje uwieńczone są sukcesem. Skuszony łatwym zarobkiem ksiądz Tadeusz postanowił otworzyć w zakrystii nielegalną wytwórnię zapałek, o czym Menelista dowiaduje się od przekupionego Snickersem ministranta. Wprawdzie przygotowany był na większą łapówkę bo w połach swego płaszcza miał jeszcze MilkyWay’a i dropsy ale ministrant uszczęśliwiony był już pierwszym batonem. Stwierdził, że to szybki zarobek bo u księdza za snickersa to trzeba dwa razy do buzi i raz do pupy. Menelista nie rozumie tego młodzieżowego slangu jednakże o wynikach swego dochodzenia informuje tutejszą jednostkę do zwalczania przestępczości alkoholowej. Ukontentowany wynikiem i spokojny o przyszłośc zakładu postanawia wpaść po drodze do zaprzyjaźnionego nocnego by nabyć coś czym można by uczcić sukces. Tutaj dzięki Krystynie dowiaduje się, że dziś jest Wigilia. Jego pierwsze, samotne święta od opuszczenia rodzinnej dziury.
Krystyna zaprasza Menelistę do domu sugerując, że będzie u niej „dużo”. Ten odmawia sądząc iż chodzi o ilość gości i rodzinę. Krystyna wyprowadza go jednak z błędu tłumacząc, że chodzi raczej o ilość alkoholu. Ku jej zdziwieniu Menelista zaczyna odbiegać gdzieś bardzo szybko. Sprawa wyjaśnia się gdy dociera ona do domu, gdzie pod drzwiami zastaje Menelistę z butelką oranżady na popitę.
Ranek zwieńczony kacem, zagadka lewej strony majtek oraz wiele innych wątków – o tym w następnym odcinku poprzedniego odcinka
